Kolejny dzień. Znów muszę wstać z wygodnego łóżka, ubrać się i iść do szkoły. Nienawidzę tego świata, nienawidzę tej szkoły, ale chyba najbardziej nienawidzę siebie. Nie chcę tam iść. Może uda mi się namówić Jennifer abym mogła zostać w domu. A jeśli się nie zgodzi ? Co wtedy zrobię ? Znowu będą się ze mnie śmiać. Jennifer mówi, że mam się nie poddawać. Łatwo jest mówić, ale ona nie przeżywa tego co ja, to nie z niej się śmieją. Codziennie jest to samo i codziennie nowa rana na nadgarstku. Ból to już nic, nie czuje go. Nikt się mną nie interesuje. Znowu ten cholerny budzik. Teraz to już muszę wstać. Nie mam wyboru. Może dzisiaj będzie lepiej. Co? Co ja w ogóle sobie wyobrażam ? Lepiej? Ale jestem głupia i naiwna .To jest żałosne łudzić się ,że będzie lepiej. Śmieją się bo jestem adoptowana? A może przeszkadza im mój styl ubierania się? Nie chcę się rzucać w oczy. Jennifer tyle razy chciała mnie wziąść na zakupy, kupić mi jakieś nowe ciuchy ,ale nie chciałam .Ona jest projektantką, zna się na modzie. Może trzeba było ją posłuchać? Nieważne. Jestem już ubrana zrobię jaszcze lekki makijaż . Ale po co ? I tak się nikomu nie spodobam. Może będę się czuła lepiej? Niech będzie zrobię już ten makijaż. Dobra idę na śniadanie . Jestem strasznie głodna . Tylko żeby nic nie mówili. Proszę!
-Cześć kochanie! Jak się spało?- że też musiała zapytać
-Hey. A jak sądzisz? Strasznie jak zawsze ! Muszę iść dzisiaj do tej cholernej szkoły?
-Kochana!Przerabiamy to codziennie. Oczywiście ,że musisz.
Dlaczego ona mówi do mnie kochanie? Co ona sobie wyobraża? I znowu to jej spojrzenie . Może i czasami doprowadza mnie do szału, ale tylko ona jest zawsze przy mnie i jest moim największym oparciem. Dobrze , że mam jeszcze Robin. Uważa się za moją przyjaciółkę. Tylko czasami ma mam , uczucie jakby mnie obgadywała za moimi plecami. No cóż nie zawsze ma się wiernych przyjaciół. Pora już iść do szkoły na samą myśl przechodzą mnie ciarki. Dobra idę do Robin już pewnie czeka w naszym umówionym miejscu. Wezmę jeszcze torbę i wychodzę. Tylko gdzie ja ją włożyłam ?Cholera! Przecież jest u mnie w pokoju . Bo o ile dobrze sobie przypominam nie znosiłam jej na dół . No i jest! OK idę!Miałam rację , że Robin już czeka . To teraz trzeba się przywitać.
-Hey Robin!
-Hey! Wiesz co ?
-No nie wiem
-Dzisiaj do naszej szkoły przychodzi jakiś nowy chłopak . Słyszałam , że przystojny.
-Jupi. Kolejny będzie się ze mnie śmiał .Ten dzień jest taki zajebisty ,że już go kocham.
-Bądź optymistką ! [T.I.] !Daj już spokój z tymi głupkami.
-Nie odzywaj się do mnie !
-Dlaczego ?
-Bo nazwałaś przyjebów głupkami
-Dobra chodźmy do tej szkoły
A co kurwa robię ? Ślepa jesteś ? Dobrze , że tego nie powiedziałam na głos.O, nie! Widać już jebaną szkołę . Nie chcę tam wchodzić. Jakie szczęście akurat dzwoni dzwonek na lekcję. Matma jest już lepsza od przerwy.Jestem pod drzwiami od sali zawsze mogę się wrócić Ale gdzie pójdę ? Sama ? Robin ma chemię! Dobra trochę więcej wiedzy mi chyba nie zaszkodzi . Ale zaraz kto siedzi na moim miejscu ?
To chyba ten nowy. Pokarze mu że jestem twarda i nie dam mu się ze mnie śmiać.
-To moje miejsce.
Ale wyjebałam .Teraz to się chyba mnie boi byłam taka twarda że aż wogóle. Ale na mnie to i tak dużo.Popatrzył na mnie i pokazał ręką miejsce obok . Usiadłam , chociaż wcale mi się to nie podobało. Dyskretnie na nie go spojrzałam . Byłam tak dyskretna , że to zauważył i na mnie spojrzał. Rzeczywiście był przystojny a jego uśmiech był niesamowity . Otworzył usta jakby chciał coś powiedzieć ale mu przeszkodziłam .
-Następnym razem to ja siedzę z tam tej strony
-Spoko! atak w ogóle to mam na imię Liam a ty ?
-Mam na imię [T.I.] .
-Yhmm... ładne imię
-Dziękuje . Twoje też .
Hahahahaha... ale ja jestem żałosna .
-Może gdzieś wyjdziemy ? Zrozumiem jeśli odmówisz .Przecież się nie znamy i pewnie jesteś umówiona ze znajomymi.
-Ze znajomymi ?Ja nie mam znajomych . Tylko jedną koleżankę . Ale ona i tak ma mnie w większości w dupie bo się ze mnie śmieją .Ty pewnie też nie będziesz chciał mnie znać i będziesz się ze mnie śmiał jak opowiedzą ci te wymyślone historyjki na mój temat .
-Jak mi opowiedzą coś na twój temat to będę wiedzieć że jest wymyślone . A jak koleżanka cię olewa i nie masz znajomym to może ja zostanę jednym z nich, przynajmniej na jakiś czas ,a zaś może coś więcej, co ?
-Zobaczymy ,nie wlewaj sobie głupolu .
-To co z tym wyjściem ? Pójdziesz gdzieś ze mną ?
-A gdzie ?
-To niespodzianka
-Hmmmm... no nie wiem nie wiem .Nie jesteś za bardzo przekonujący.
-Proszę ! Zgódź się ! Dam ci za to buziaka jak chcesz.
- Ale w policzek , tak ?
-Mogę w usta jak chcesz, to twoja decyzja
-Dobra wyjdę z tobą . A i buziaka chcę w policzek .
-Szkoda że nie w usta
Kurde on ze mną flirtuje . I coraz bardziej mi się podoba . To nie dobrze , chyba ? A jak się zakocham a on mnie zostawi albo oleje ? To jest teraz nie ważne . Najważniejszy jest teraz on i ten buziak.
środa, 15 maja 2013
środa, 8 maja 2013
#1 Spotkanie w supermarkecie (Imagin z Larrym)
Imagin dla Dari i Agnieszki
Leżysz na łóżku rozmyślając jak zaplanować ten dzień. Po krótkich namysłach wstajesz z łóżka ubierasz na siebie leginsy i jakąś bluzkę. Schodzisz na dół do kuchni gdzie czeka na ciebie ciocia.
-O! Widzę , że wstał już mój mały śpioch - powiedziała jak zwykle radosna ciotka.
-Oj, ciociu jaki tam ze mnie ... - spoglądając na zegarek doznałaś szoku. Była już dokładnie 13:48 - ... no może trochę sobie pospałam, ale to nic takiego.
-Nic takiego mówisz ? Uhmm...
-No tak. A ja mam cioci przypomnieć ile ile razy ciocia tak długo spała ? Co ? Chce ciocia tego ?
-Dobra, dobra ja chodzę do pracy, a ty leniuchujesz całymi dniami . Mniejsza już z tym. Tu masz listę i pieniądze. Dzisiaj ty robisz zakupy śpiochu.
-OK! Ale mogę kupić sobie mojego ulubionego batona ? - spytałaś, chociaż znałaś już odpowiedź.
-Dobrze , lecz najpierw się przebierz chyba w tym nie pójdziesz ? Wstyd mi zrobisz - powiedziała uśmiechając się .
-Nie no, chciałam sobie jeszcze wywieszkę zrobić, z napisem: "Emilly Robinson to moja ciocia", ale skoro nalegasz to się przebiorę - powiedziałaś nabijając się z cioci .
Szybko wbiegłaś na górę , aby się trochę ogarnąć tzn. uczesać swoje ciemne, proste i nie za długie włosy oraz delikatny makijaż. Gdy wykonałaś już te czynności wybiegłaś z domu i popędziłaś do supermarketu , do którego zawsze chodzisz. Kupiłaś już wszystko z listy i przez ten cały czas zdawało ci się, że dwóch chłopaków ciągle za tobą chodzi i nie myliłaś się. Podczas gdy szukałaś swojego batonu chłopacy do ciebie podeszli. Z początku tylko ci się przyglądali. Nagle jeden z nich cię zaczepił.
-Hey - powiedział do ciebie nieśmiało nieznajomy. Lecz go nie usłyszałaś, ponieważ słuchałaś muzyki. Po chwili poczułaś jak ktoś delikatnie wyciąga ci słuchawkę z ucha. Byłaś w tym momęcie przerażona. Spojrzałąś na nich. Dostrzegłaś dwóch mężczyzn, którzy od pewnego czasu za tobą chodzą. Jeden z nich miał dobrze ułożone loki. A gdy spojrzałaś w jego zielone oczy czułaś się jakbyś znała go od dawna. Mogłaś w nie patrzyć bez końca. Nagle, usłyszałaś chrząknięcie jego znajomego. Widocznie chciał, abyś na niego również zwróciła uwagę i udało mu się. Jego uśmiech mówił wszystko, a jego niebieskie teńczówki, które się w ciebie wpatrywały onieśmielały. Mimo tego nadal upajałaś się tym widokiem. Z transu wyrwał cię lekko zachrypnięty głos Loczka.
-Hey. Zauważyliśmy cię jak wchodziłaś do sklepu... - zaczął lecz ty mu przerwałaś.
-Aha. No i to jest powód żeby za mną chodzić, tak ?- powiedziałaś ironicznie.
-Nie, to nie tak! - próbował się bronić.
-A jak ?- spytałaś.
-No właśnie Harry, a jak ?- powtórzył twoje pytanie przyjaciel Loczka. Ty, słysząc to spojrzałaś na niego i delikatnie się uśmiechnełaś. Chłopak odwzajemnił uśmiech.
-Stary, jeszcze ty przeciwko mnie?- odpowiedział pytaniem na pytanie załamany chłopak w lokach.
-No właśnie jeszcze ty przeciwko niemu?- spytałaś a niebiesko oki przystojniak podniósł ręcę w znaku kapitulacji. I w tym momęcie zapadła cisza. Patrzyliście na siebie przez moment i nagle wybuchneliście nieopanowanym śmiechem. Gdy uspokoiliście swoje emocje na tyle, że mogliście już mówić, niebiesko oki szatyn postanowił się odezwać.
-Może zaczniemy od nowa. Ja jestem Louis , a to mój przyjaciel Harry.
-Miło mi - to mówiąc wyciągłaś rękę w strone Harrego on zrobił to samo i w ten sposób uścisneliście sobie ręce. Tę samą czynność ponowiłaś tym razem z Louisem - A ja jestem [T.I.] - słysząc twoje imie chłopcy się uśmiechneli i powiedzieli zgodnie:
-Piękne imie
-Ta, jasne, takie kity to nie mi wciskajcie - powiedziałaś udając oburzoną
-Hahaha... a może moglibyśmy gdzieś wyjść razem ? -spytał łobuzersko uśmiechający się Harry.
-Harry? A mówiąc "razem" masz na myśli mnie też , prawda ? - spytał podejrzliwy Louis.
-Oczywiście, że tak ! Jakbym mógł o tobie zapomnieć ?Zakogo ty mnie masz ?- Louis spojrzał znacząco na przyjaciela.
-Dobra przestańcie się sprzeczać . Tyle hałasu o głupie wyjście- wtrąciłaś. Na co Louis odpowiedział:
-Wyjście może i głupie ale dziewczyna , z którą mamy wyjść to poprostu idealna, piękna, cudowna...-miałaś już tak nasłodzone, że aż cię mdliło więc mu przerwałaś:
-Przestań mi tu słodzić , tylko odrazu mów co chcesz.
-Ja ? Ja nic niechce, no może tylko ciebie -Harry przez dłuższy czas przypatrywał się jak Louis nieudolnie stara się z tobą flirtować. W końcu postanowił mu przerwać zanim przyjaciel zrobi z siebie kretyna.
-To co z tym wyjściem ?
-Hmmm... No dobrze , ale kiedy ?- powiedziałaś
-Może jutro ?
-No, OK !
Podałaś im swój numer telefonu i adres aby mogli po ciebie przyjść. Wzięłaś więc swojego ulubionego batona i poszłaś do kasy. Gdy już zapłaciłaś postanowiłaś się jeszcze po przechadzać po mieście. Wróciłaś już do domu. Ciocia była zaskoczona , że tak długo to trwało. Stała więc oparta o ścianę i czekała na wyjaśnienia. Ty jednak minełaś ją bez słowa. Weszłaś do kuchni, odłożyłaś zakupy na blat wyciągnełaś swojego batona i pobiegłaś na górę do swojego pokoju. Nie mogłaś doczekać się już kolejnego dnia. Byłaś tak podekscytowana, że do późna leżałaś w łóżku i układałaś już plan kolejnego dnia. Nawet niewie działaś kiedy usnęłaś. Gdy rano się obudziłaś zdawało ci się , że wczorajszy dzień to tylko piękny sen. Szybko jednak wróciłaś do rzeczywistości i zrozumiałaś iż to jednak się zdarzyło. Z łóżka wybiegłaś tak szybko jakby ktoś wylał na ciebie kilka litrów gorącej wody. Od razu podbiegłaś do szafy aby wyciągnąć najlepsze ciuchy jakie miałaś. Następnie poszłaś wziąść prysznic i zrobić lekki makijaż. Gdy wyszłaś z łazięki założyłaś na siebie ciuchy i użyłaś swoich ulubionych perfum. Byłaś już gotowa wystarczyło tylko zejść na dół. Schodząc po schodach , że chłopcy już na ciebie czekają. Gdy cię zobaczyli było widać po ich minach , że byli pod wrażeniem. Nie potrafili wydobyć z siebie słowa. Postanowiłaś przerwać tę krępującą cisze i spytałaś:
-To jak idziemy ?
-Jasne! - odpowiedział zdumiony Loczek. Tak więc poszliście na lody , a następnie do parku na spacer. Rozmawiało wam się tak dobrze, że nie zważaliście na czas. Wiedziałaś, że będzie to początek wspaniałej przyjaźni.
Mam nadzieję , że się wam podoba i proszę o szczere komentarze bo nie wiem czy mam się tym zajmować dalej
poniedziałek, 6 maja 2013
HEY
Jest to mój pierwszy blog i dokładnie nie wiem co pisać ale mam nadzieję że cokolwiek to będzie polubicie mnie i dacie mi szanse :) Mój blog jest o miśkach z One Direction i pragnę aby był najlepszy chciałabym także abyście swoje uwagi pisali w komentarzach :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)